iNaturalist

Wszystkim którzy wędrują po szlakach nie po to żeby zaliczyć kilka szczytów i przełęcze, ale są ciekawi świata i podglądają przyrodę polecam stronę http://www.inaturalist.org. Służy ona do zapisywania własnych obserwacji oraz dzielenia się nimi z innymi przyrodnikami. Można z niej korzystać także poprzez aplikację na smartfonie. Działa to tak:

1. Robimy zdjęcie np. rośliny. Można też nie dodawać zdjęcia;

2. Aplikacja zapisuje współrzędne geograficzne i czas obserwacji;

3. Wpisujemy nazwę lub prosimy o pomoc w oznaczeniu gatunku. Możemy dodać opis.

I już. Mamy zapisaną obserwację. Potem możemy zobaczyć w kalendarzu lub na mapie wszystkie nasze obserwacje.

Poza zapisywaniem własnych obserwacji można też skorzystać z obserwacji innych osób. Na przykład wybierając się w nowe miejsce można sprawdzić jakie gatunki ludzie oznaczyli w danym rejonie.

Po testach w warunkach islandzkich i tatrzańskich mogę potwierdzić, że to nie tylko ciekawy sposób dokumentacji własnych obserwacji, ale też fajna metoda nauki rozpoznawania gatunków.

Poniżej kilka przykładów z wczorajszego botanizowania w Małej Fatrze.

1

3

 

Interpretacja

Tak, coś o tym słyszałem. To chyba jakiś rodzaj  edukacji, takie pogadanki dla turystów. W amerykańskich parkach robią coś takiego … Do niedawna tyle wiedziałem o interpretacji dziedzictwa, ale w ciągu ostatniego roku „odkryłem Amerykę” i o tym dziś chcę opowiedzieć.

Uczestnicząc w zeszłym roku w międzynarodowym szkoleniu na temat turystyki w obszarach chronionych w USA miałem okazję zobaczyć w akcji kilku interpretatorów. Pierwszy z nich tłumaczył nam w Rocky Mountain zasady turystyki w terenach, gdzie występują niedźwiedzie. To była piętnastominutowa pogadanka w visitor center. Byliśmy pod wrażeniem tego jak szybko nawiązał kontakt z grupą i jak ciekawie opowiadał. Stwierdziliśmy, że mamy farta i trafiliśmy na wyjątkowo utalentowanego gościa. Kolejnych interpretatorów spotkaliśmy w Forcie Laramie, na Little Bighorn oraz w Wind Cave i za każdym razem było równie ciekawie. Goście w zwykłej pogadance, bez efektów specjalnych i multimediów potrafili ożywić skansen, wskrzesić duchy poległych w bitwie czy nauczyć odczuwać jaskinię wszystkimi zmysłami. Okazało się, że to nie kwestia farta, tylko wszyscy byli po prostu świetnie przeszkoleni. W Stanach jest wiele organizacji, które zajmują się rozwijaniem interpretacji, szkoleniem i certyfikowaniem interpretatorów.

Zasady interpretacji dziedzictwa opracował ponad pół wieku temu Freeman Tilden. Jego książka „Interpreting Our Heritage” wydana w 1957 roku jest do dzisiaj biblią dla osób zajmujących się tą dziedziną. Oto 6 podstawowych zasad:

  1. Interpretacja odnosi się do wiedzy i doświadczeń odwiedzającego.
  2. Interpretacja to coś więcej niż sama informacja, choć na niej bazuje.
  3. Interpretacja jest sztuką, bazującą na wielu innych dziedzinach i można się jej nauczyć.
  4. Głównym celem interpretacji nie jest instruowanie, lecz prowokowanie.
  5. Interpretacja powinna prezentować zagadnienie całościowo i odnosić się do życia człowieka jako całości.
  6. Interpretacja adresowana do dzieci wymaga zupełnie innego podejścia niż do dorosłych.

Ujmując w jednym zdaniu, interpretacja to opowiadanie ludziom ciekawych historii, które mają wzbudzić emocje. Ma to duże znaczenie dla zachowania dziedzictwa przyrodniczego i kulturowego, bo interpretacja uświadamia jego znaczenie. Zrozumienie prowadzi do docenienia a to do ochrony.

Z Ameryki idea interpretacji dziedzictwa rozpowszechniła się na całym świecie. Prężnie działa w tej dziedzinie Wielka Brytania i Australia. Kilka lat temu powstało European Association for Heritage Interpretation. W zeszłym tygodniu w Krakowie odbył się doroczny kongres tej organizacji a w ramach okołokonferencyjnych aktywności międzynarodowa grupa interpretatorów zawitała w Tatry. Odwiedzili obiekty edukacyjne TPN i odbyli wycieczki z pracownikami Parku. Razem z Antkiem Ziębą wędrowaliśmy z nimi na Kalatówki.

Okazuje się też, że temat interpretacji dziedzictwa rozwija się powoli w Polsce. Małopolski Instytut Kultury (nota bene we współpracy z Muzeum Tatrzańskim) „ożywia” ekspozycje muzealne wykorzystując zasady interpretacji a najnowsze podręczniki krajoznawstwa i przewodnictwa  wymieniają  interpretację dziedzictwa jako ważny element  metodyki pracy przewodników.

I w ten sposób z Ameryki przez Europę i Kraków wracamy na nasze tatrzańskie podwórko. Okazuje się, że w temacie interpretacji jest tu sporo do zrobienia. Nasze ekspozycje muzealne pokazują fakty a nie opowiadają historii. Na kursach przewodnickich wtłacza się w głowy kursantów wiedzę pomijając zupełnie metodykę jej przekazywania. Owszem, mamy wielu świetnych edukatórów i utalentowanych przewodników, ale brakuje rozwiązań systemowych, które pozwoliły by wdrożyć ten temat szerzej. Wszystko przed nami 🙂

Przełęcz nad Łapszanką

Dziś prezentuję kolejne miejsce na Polskim Spiszu, warte odwiedzenia ze względu na walory widokowe. Przełęcz nad Łapszanką (943 m n.p.m) jest położona po polskiej stronie Magury Spiskiej, w grzbiecie biegnącym na północ od Rzepiska, najwyższego szczytu tego pasma. Można tam dojechać z Jurgowa albo z Łapsz Wyżnych.

Przełęcz jest znakomitym punktem widokowym, z którego można podziwiać panoramę Tatr Bielskich i Wysokich. Na wschodzie widać w całej okazałości główny grzbiet Tatr Bielskich kulminujący w Hawraniu. Zza niego wystają szczyty Tatr Wysokich – masyw Łomnicy i Lodowego Szczytu. Dalej, na zachód, widać szczyty Tatr Wysokich wznoszące się w otoczeniu Doliny Białki. Całkiem po prawej stronie, w oddali Tatry Zachodnie z Kasprowym Wierchem, Czerwonymi Wierchami, Giewontem.

To co czyni widok z tego miejsca szczególnym to także fakt, że jest to jedno z niewielu miejsc, gdzie można zobaczyć Tatry i ich okolice niemal nieskażone cywilizacją. Na przedpolu Tatr rozciąga się rozległy, lesisty masyw Magury Spiskiej a najbliższe wioski schowane są w dolinach. Rejon ten stanowi bardzo ważny korytarz ekologiczny umożliwiający wędrówki zwierząt, między innymi niedźwiedzi, pomiędzy Tatrami a Pieninami i Beskidem Sądeckim.